czwartek, 3 lipca 2014

Chapter Two "Masz mnie"




Dedykacja dla mojej Lady Shadow <3
Mam nadzieję, że wiecie, iż kursywa oznacza wspomnienie :) 

„Nie chcę wysłuchiwać twoich smutnych piosenek
Nie chcę czuć twego bólu
kiedy przysięgasz, że to wszystko moja wina
Ignorancja to twój nowy najlepszy przyjaciel
Bo wiesz, że nie jesteśmy tacy sami
Kiedyś trzymaliśmy się razem
Pisaliśmy swe imienia krwią
Traktujesz mnie jak kolejną obcą osobę
Cóż, miło mi pana poznać,
Myślę, że już pójdę, będę szła swoją drogą do wyjścia
Ignorancja to twój nowy najlepszy przyjaciel
Jestem tylko człowiekiem, mam w sobie szkielet
Ale nie jestem czarnym charakterem
Nazywaj mnie zdrajcą
Ale dla mnie to ty zawsze nim będziesz
Powiedziałeś, że zostaniesz, powiedziałam, że poczekam
Powiedzieliśmy te wszystkie słowa na próżno
Wciąż przypominam sobie ten gorzki smak
Sądzę, że niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają
I wtedy myślę o wczoraj
I każdej obietnicy, którą złożyłeś
Nigdy nie myślałam, że będę
Tą, którą zniszczysz
Ale będę walczyć do dnia, w którym świat przestanie się obracać
I oni zmienią się w prochy, ja wciąż będę płonąć
Ale tej nocy potrzebuję, żebyś mnie ocalił
Jestem zbyt blisko załamania, widzę światło
Stoję na krawędzi mojego życia”

-Ja tak nie mogę, Daniel-Stwierdziłam,  zakrywając policzki podrażnione przez łzy.-Muszę tam wrócić. Muszę, choćbym przez wspomienia miała zdechnąć.
Mój stan był bliski panice i nie powiem żeby uspokajał mnie fakt, że brązowooki chłopak z wielkim żalem wypisanym na twarzy trzymał moje ramię. Nie potrzebuję żalu. Potrzebuję przyjaciela, który nie odwróci się ode mnie tak jak poprzedni. Nie oczekuję, że zrozumie wszystko, ale chociaż trochę.
            Chłopak opiekuńczo przyciągnął mnie do swojej piersi i cicho szeptał w moje włosy.
-Będzie dobrze Rosie-odgarną  czerwoną kaskadę z mojej twarzy. Z resztą, były już mokre, i jego wzrok spotkał moje przekrwawione oczy.-Masz mnie.


„-Masz mnie Rosie-mruknął blondyn i próbował przysunąć się bliżej, ale ja zrobiłam krok w tył.
Byłam przerażona tym, że mogę zrobić mu krzywdę. Moje myśli jeszcze nie wróciły do prawidłowego stanu. Ataki które zdarzały mi się dość często mogły zagrażać tym, którzy byli bliżej mnie,  niż w tej chwili powinni. Nie panowałam nad sobą, bałam się tego, że część mnie chciała wtedy złapać go za szyję i dusić, aż jego twarz nie zrobiłaby się blada i sina jak twarz nieboszczyka.
On znając zagrożenie, nie odsunął się, wręcz przeciwnie, przytulił mnie najmocniej jak tyko potrafił.
-Nie możesz trzymać mnie za rączkę całe życie-powiedziałam powoli i tak bardzo się jąkałam, by tylko siedzieć w bezruchu i uspokoić się
            W tedy on wyszeptał tylko:
-Mogę spróbować…”


-Jeśli chcesz wracać-dokładnie zlustrował moją twarz szukając najmniejszego znaku sprzeciwu-To jadę z tobą.


„Ale będę walczyć do dnia, w którym świat przestanie się obracać
I oni zmienią się w prochy, ja wciąż będę płonąć
Ale tej nocy potrzebuję, żebyś mnie ocalił
Jestem zbyt blisko załamania, widzę światło
Stoję na krawędzi mojego życia”

            Nie mogłam nawet wydusić słowa. Moje płuca były tak ściśnięte, a moje usta suche i spierzchnięte, że wydałam z siebie chrzęszczący i przerażający dźwięk przypominający skowyt jakiejś piekielnej bestii.
-Wiem, że myślisz, że to duży krok dla mnie-Westchnął spokojnie-Ale tak nie jest. Jedyne co musze zostawić, to wspomnienia.
            Jakby sama jego propozycja niewystarczająco zadźgała moje sumienie zardzewiałym sierpem. On tu ma kochającą matkę i siostrę, ma przyjaciół, ma wszystko, czego mi w życiu zabrakło, dlatego nie mogę być egoistką. Nie mogę zabrać go im wszystkim, tylko po to by posmakować trochę szczęścia. Nie chciałam ryzykować nienawiści ze strony bliskich Daniela, ale nie chciałam też nienawiści z jego strony.
-Nie możesz-zaczerpnęłam głęboki oddech, by opanować drżenie głosu.-Nie możesz jechać, bo masz tu życie Dan. Masz rodzinę, przyjaciół i wszystkich innych, którym na tobie zależy.-Chłopak zmarszczył brwi i intensywniej mi się przyglądał-Więc, do cholery, Daniel. Nie możesz jechać.
            Brązowooki cofnął się krok do tyłu, odwrócił i oparł o biały parapet okna.
-Czego nie robi się z miłości?-Wyszeptał tak cicho, i pewnie z nadzieją, iż jest to przeznaczone tylko dla jego własnych uszu i  nikogo więcej. Ale ona, choć nie powinna, też to usłyszała…
_______________________________
No więc tak oto co mam do powiedzenia:
-Dziękuję za tą masę komentarzy pod pierwszym rozdziałem. Zaskoczyliście mnie tym tak bardzo, że cały dzień trułam o tym bratu (tak to ja...tego nie ogarniesz)
-Fraza z "zardzewiałym sierpem" wzięta z dzisiejszej konwersacji z Lady Shadow
-Dziś tyle razy nakrzyczałam na brata, ile chyba jeszcze w życiu nie nakrzyczałam i Lady Shadow jest tu moim świadkiem
-Nie chcę, żeby to wyglądało jakbym wymuszała komentarze, ale to jednak daje pewnego rodzaju motywację i człowiek dzięki temu wie, że robi coś co innym się podoba.
 
 

8 komentarzy:

  1. WOW WOW WOW WOW KIEDY BĘDZIE ASHTON? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ŁO KURWDE! A JA CHCĘ JUŻ NASTĘPNY *-* I TEŻ CHCĘ DEDYKACJĘ ;-;

    OdpowiedzUsuń
  3. KURWA MAĆ JA PIERDOLĘ ! ♥ MÓWIŁAM CI, ŻE IM SIĘ SPODOBA, ALE NIEEE ;_________; ♥ ALE JA CIĘ KURWA KOCHAM ♥ Aha LADY SHADOW to ja ;3 ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. BOSKIE. CHCE NASTĘPNY! Chyba zamiast konfy cień/ nasze pogaduchy będę tam pisać o tym opowiadaniu. Jest ono boskie!
    // Zuzia

    OdpowiedzUsuń
  5. ŁO CHOLER TO JEST RÓWNIE DOBRE CO CIEŃ!!!!!!!!!!!!!!! JESTEŚ TAK SAMO DOBRA JAK PEPE !!!!!!!!!!!!!! ŁO!/julka

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten blog jest fantastyczny! <3
    Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału ;)
    Pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
  7. Cholera! Dlaczego moje opowiadanie nie może być takie boskie xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wierze, to jest niesamowite omg holy shit ggfuhfuhfh

    OdpowiedzUsuń