Dedykacja dla mojej Lady Shadow <3
Mam nadzieję, że wiecie, iż kursywa oznacza wspomnienie :)
„Nie chcę
wysłuchiwać twoich smutnych piosenek
Nie chcę czuć
twego bólu
kiedy
przysięgasz, że to wszystko moja wina
Ignorancja to
twój nowy najlepszy przyjaciel
Bo wiesz, że
nie jesteśmy tacy sami
Kiedyś
trzymaliśmy się razem
Pisaliśmy swe
imienia krwią
Traktujesz mnie
jak kolejną obcą osobę
Cóż, miło mi
pana poznać,
Myślę, że już
pójdę, będę szła swoją drogą do wyjścia
Ignorancja to
twój nowy najlepszy przyjaciel
Jestem tylko
człowiekiem, mam w sobie szkielet
Ale nie jestem
czarnym charakterem
Nazywaj mnie
zdrajcą
Ale dla mnie to
ty zawsze nim będziesz
Powiedziałeś,
że zostaniesz, powiedziałam, że poczekam
Powiedzieliśmy
te wszystkie słowa na próżno
Wciąż przypominam
sobie ten gorzki smak
Sądzę, że
niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają
I wtedy myślę o
wczoraj
I każdej
obietnicy, którą złożyłeś
Nigdy nie
myślałam, że będę
Tą, którą
zniszczysz
Ale będę
walczyć do dnia, w którym świat przestanie się obracać
I oni zmienią
się w prochy, ja wciąż będę płonąć
Ale tej nocy
potrzebuję, żebyś mnie ocalił
Jestem zbyt
blisko załamania, widzę światło
Stoję na
krawędzi mojego życia”
-Ja
tak nie mogę, Daniel-Stwierdziłam,
zakrywając policzki podrażnione przez łzy.-Muszę tam wrócić. Muszę, choćbym
przez wspomienia miała zdechnąć.
Mój
stan był bliski panice i nie powiem żeby uspokajał mnie fakt, że brązowooki
chłopak z wielkim żalem wypisanym na twarzy trzymał moje ramię. Nie potrzebuję
żalu. Potrzebuję przyjaciela, który nie odwróci się ode mnie tak jak poprzedni.
Nie oczekuję, że zrozumie wszystko, ale chociaż trochę.
Chłopak opiekuńczo przyciągnął mnie
do swojej piersi i cicho szeptał w moje włosy.
-Będzie
dobrze Rosie-odgarną czerwoną kaskadę z
mojej twarzy. Z resztą, były już mokre, i jego wzrok spotkał moje przekrwawione
oczy.-Masz mnie.
„-Masz mnie
Rosie-mruknął blondyn i próbował przysunąć się bliżej, ale ja zrobiłam krok w
tył.
Byłam
przerażona tym, że mogę zrobić mu krzywdę. Moje myśli jeszcze nie wróciły do
prawidłowego stanu. Ataki które zdarzały mi się dość często mogły zagrażać tym,
którzy byli bliżej mnie, niż w tej
chwili powinni. Nie panowałam nad sobą, bałam się tego, że część mnie chciała
wtedy złapać go za szyję i dusić, aż jego twarz nie zrobiłaby się blada i sina
jak twarz nieboszczyka.
On znając
zagrożenie, nie odsunął się, wręcz przeciwnie, przytulił mnie najmocniej jak
tyko potrafił.
-Nie możesz trzymać
mnie za rączkę całe życie-powiedziałam powoli i tak bardzo się jąkałam, by
tylko siedzieć w bezruchu i uspokoić się
W tedy on wyszeptał tylko:
-Mogę spróbować…”
-Jeśli
chcesz wracać-dokładnie zlustrował moją twarz szukając najmniejszego znaku
sprzeciwu-To jadę z tobą.
„Ale będę
walczyć do dnia, w którym świat przestanie się obracać
I oni zmienią
się w prochy, ja wciąż będę płonąć
Ale tej nocy
potrzebuję, żebyś mnie ocalił
Jestem zbyt
blisko załamania, widzę światło
Stoję na
krawędzi mojego życia”
Nie mogłam nawet wydusić słowa. Moje
płuca były tak ściśnięte, a moje usta suche i spierzchnięte, że wydałam z
siebie chrzęszczący i przerażający dźwięk przypominający skowyt jakiejś
piekielnej bestii.
-Wiem,
że myślisz, że to duży krok dla mnie-Westchnął spokojnie-Ale tak nie jest.
Jedyne co musze zostawić, to wspomnienia.
Jakby sama jego propozycja
niewystarczająco zadźgała moje sumienie zardzewiałym sierpem. On tu ma
kochającą matkę i siostrę, ma przyjaciół, ma wszystko, czego mi w życiu
zabrakło, dlatego nie mogę być egoistką. Nie mogę zabrać go im wszystkim, tylko
po to by posmakować trochę szczęścia. Nie chciałam ryzykować nienawiści ze
strony bliskich Daniela, ale nie chciałam też nienawiści z jego strony.
-Nie
możesz-zaczerpnęłam głęboki oddech, by opanować drżenie głosu.-Nie możesz jechać,
bo masz tu życie Dan. Masz rodzinę, przyjaciół i wszystkich innych, którym na
tobie zależy.-Chłopak zmarszczył brwi i intensywniej mi się przyglądał-Więc, do
cholery, Daniel. Nie możesz jechać.
Brązowooki cofnął się krok do tyłu,
odwrócił i oparł o biały parapet okna.
-Czego
nie robi się z miłości?-Wyszeptał tak cicho, i pewnie z nadzieją, iż jest to
przeznaczone tylko dla jego własnych uszu i
nikogo więcej. Ale ona, choć nie powinna, też to usłyszała…
_______________________________
No więc tak oto co mam do powiedzenia:
-Dziękuję za tą masę komentarzy pod pierwszym rozdziałem. Zaskoczyliście mnie tym tak bardzo, że cały dzień trułam o tym bratu (tak to ja...tego nie ogarniesz)
-Fraza z "zardzewiałym sierpem" wzięta z dzisiejszej konwersacji z Lady Shadow
-Dziś tyle razy nakrzyczałam na brata, ile chyba jeszcze w życiu nie nakrzyczałam i Lady Shadow jest tu moim świadkiem
-Nie chcę, żeby to wyglądało jakbym wymuszała komentarze, ale to jednak daje pewnego rodzaju motywację i człowiek dzięki temu wie, że robi coś co innym się podoba.
WOW WOW WOW WOW KIEDY BĘDZIE ASHTON? :(
OdpowiedzUsuńŁO KURWDE! A JA CHCĘ JUŻ NASTĘPNY *-* I TEŻ CHCĘ DEDYKACJĘ ;-;
OdpowiedzUsuńKURWA MAĆ JA PIERDOLĘ ! ♥ MÓWIŁAM CI, ŻE IM SIĘ SPODOBA, ALE NIEEE ;_________; ♥ ALE JA CIĘ KURWA KOCHAM ♥ Aha LADY SHADOW to ja ;3 ^^
OdpowiedzUsuńBOSKIE. CHCE NASTĘPNY! Chyba zamiast konfy cień/ nasze pogaduchy będę tam pisać o tym opowiadaniu. Jest ono boskie!
OdpowiedzUsuń// Zuzia
ŁO CHOLER TO JEST RÓWNIE DOBRE CO CIEŃ!!!!!!!!!!!!!!! JESTEŚ TAK SAMO DOBRA JAK PEPE !!!!!!!!!!!!!! ŁO!/julka
OdpowiedzUsuńTen blog jest fantastyczny! <3
OdpowiedzUsuńJuż się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału ;)
Pozdrawiam xxx
Cholera! Dlaczego moje opowiadanie nie może być takie boskie xd
OdpowiedzUsuńNie wierze, to jest niesamowite omg holy shit ggfuhfuhfh
OdpowiedzUsuń